14,44°C

Warszawa

All Stories

Trzej byli premierzy zachęcają do udziału w Konferencji o przyszłości Europy

Byli polscy premierzy Leszek Miller, Włodzimierz Cimoszewicz i Marek Belka, negocjujący Traktat Ateński i Traktat Lizboński, zachęcali w piątek do wzięcia udziału w Konferencji o przyszłości Europy.

W niedzielę, 9 maja odbędzie się uroczysta inauguracja Konferencji. Zaplanowane na ponad rok eventy i konsultacje społeczne w sprawie pożądanych kierunków zmiany Unii Europejskiej mają pozwolić obywatelom państw UE na bezpośrednie wypowiedzenie się w sprawach Wspólnoty.

Do aktywnego udziału w zaplanowanych wydarzeniach zachęcali podczas wspólnej konferencji prasowej zorganizowanej przez Biuro Parlamentu Europejskiego w Polsce byli polscy premierzy Włodzimierz Cimoszewicz, Leszek Miller i Marek Belka. Dwaj pierwsi negocjowali Traktat Ateński, czyli warunki przystąpienia Polski do UE; ostatni z polityków negocjował Traktat Lizboński, który tę wspólnotę reformował.

„Duma i satysfakcja z 17 lat członkostwa Polski w Unii Europejskiej nie wystarczą do sprostania wyzwaniom przyszłości. Kryzys humanitarny i gospodarczy spowodowany epidemią koronawirusa pokazał, że świat, także nasza Unia, potrzebują progresywnego myślenia i energicznego działania” – mówił premier Leszek Miller. „Ostatnie kilkanaście miesięcy kryzysu pandemicznego przyspieszyło proces transformacji europejskiej” - podkreślił.

Według niego sednem tej transformacji stała się redefinicja unijnych priorytetów. „Dziś Unia Europejska przestaje być głównie odpowiedzią na wewnętrzne problemy Europy, które towarzyszyły nam w ostatnich dziesięcioleciach: zapewnienie pokoju, zjednoczenie kontynentu czy pojednanie; w coraz większym stopniu stara się odpowiedzieć na nowe wyzwania globalne: zmiany klimatyczne, cyfryzacja, odporność na zagrożenia pandemiczne czy niekontrolowane migracje” – wyliczał Leszek Miller.

Podkreślił przy tym, że próba, jaką stała się pandemia, ujawniła liczne niedostatki zarówno w systemie zarządzania Unią, jak i w zakresie posiadanych przez nią kompetencji. Wśród mankamentów wskazał m.in. na przesuwanie ciężaru decyzyjnego w sytuacjach kryzysowych na Radę Europejską, gdzie „wiążące kierowanie Unią przechodzi z trybu wspólnotowego na międzyrządowy”.

„Ale – co chcę wyraźnie podkreślić – [próba pandemii - PAP] ujawniła też silne pragnienie reform i adaptacyjnych zmian. Potwierdziła też, że jednym z kluczowych problemów, które na pewno pojawią się w debacie o przyszłości Europy, jest pytanie o głębokość integracji i sprawność działania jej instytucji” – wskazał Miller.

Włodzimierz Cimoszewicz zwracał uwagę, że Europa nie miała okazji do pogłębionej refleksji na temat UE od czasu odrzucenia Traktatu ustanawiającego Konstytucję dla Europy (nie wszedł w życie ze względu na odrzucenie przez Francję i Holandię) i prac nad przyjętym kilka lat później Traktatem Lizbońskim.

„W ciągu kilkunastu lat od przyjęcia tego traktatu (Lizbońskiego – PAP) nastąpiły rozmaite zmiany w świecie” – podkreślał.

Premier Cimoszewicz nawiązał też do wyników badań Eurobarometru, dotyczących poziomu zaufania do Unii Europejskiej.

„Wśród tych wyników jest informacja nieco zaskakująca i przykra dla nas: entuzjazm Polaków wobec Unii uległ wyraźnemu ochłodzeniu. Około 51 proc. deklaruje zaufanie do Unii Europejskiej. To jest najgorszy wynik w okresie naszego członkostwa” – podsumował Włodzimierz Cimoszewicz. Jak mówił, nie jest to zjawisko odosobnione w Europie.

„O tym wszystkim trzeba porozmawiać. Pojawiła się idea, żeby odbyć konferencję, która nie będzie ograniczona jedynie do rozmowy między przedstawicielami władz państw członkowskich, nie będzie ograniczona do jakiegoś wąskiego grona wybranych reprezentantów państw członkowskich i ich instytucji władzy, tylko będzie szeroko otwarta dla Europejczyków” - wyjaśniał. „Trzeba wciągnąć do tej rozmowy wiele, wiele tysięcy Europejczyków” - dodał.

Marek Belka przybliżał z kolei, jak zorganizowana będzie Konferencja. „Trzeba powiedzieć jasno, że to nie jest jedno wielkie, nawet największe paneuropejskie wydarzenie. To jest cały proces, który będzie trwał rok, a może i dłużej” - przypomniał. „To jest okazja dla obywateli Unii Europejskiej, aby włączyć się w debatę na temat wyzwań i priorytetów Europy. Bez względu na to, gdzie mieszkamy, co robimy, możemy powiedzieć, jakiej przyszłości dla Unii Europejskiej chcemy” – wskazał.

Jak zaznaczył, centrum Konferencji jest platforma cyfrowa, na której odbywają się dyskusje, ale zaplanowane są również panele obywatelskie, sesje plenarne czy zdecentralizowane wydarzenia.

„Sukces tego przedsięwzięcia zależy od aktywności obywateli. Chodzi o to, żeby zabrać głos, a od siebie dodam – także kontestować, także zgłaszać pomysły kontrowersyjne. Na tym polega w końcu dyskusja” – mówił Marek Belka. „Apeluję do wszystkich: podziel się swoimi pomysłami, weź udział w dyskusjach na temat przedstawionych pomysłów albo w innych sprawach, weź udział w wydarzeniach. Wreszcie, jeżeli stać Cię na to i chcesz, zorganizuj wydarzenie, które można zarejestrować na platformie cyfrowej i w ten sposób zapromować się także w szerszej społeczności europejskiej” – zachęcał.

Wielojęzyczną platformę cyfrową, przy pomocy której obywatele mogą kontaktować się i omawiać swoje propozycje z osobami pochodzącymi ze wszystkich państw członkowskich, można znaleźć TUTAJ.

aba/

Źródło informacji: EuroPAP News

Trzej byli premierzy zachęcają do udziału w Konferencji o przyszłości Europy

Premier Jarosław Gowin i Oleksij Reznikov, wicepremier Ukrainy, o współpracy gospodarczej Polski i Ukrainy

Głębsza, sprawniejsza i szersza współpraca gospodarcza pomiędzy Polską a Ukrainą to zagadnienia, którym poświęcone zostało spotkanie wicepremierów Polski i Ukrainy. Drogą do tego ma być usuwanie barier celnych i biurokratycznych w dostępie do rynku ukraińskiego, poprawa jakości współpracy B2B oraz stała współpraca w sferze polityki migracyjnej i wsparcia dla obywateli Ukrainy zatrudnianych w Polsce.

Premier Jarosław Gowin i Oleksij Reznikov, wicepremier Ukrainy, o współpracy gospodarczej Polski i Ukrainy

Katarzyna Łęgiewicz BURMISTRZ DZIELNICY OCHOTA

Jakie to były miesiące w mijającym roku dla Pani, jako Burmistrza Dzielnicy Ochota?

Podejrzewam, że dla wszystkich samorządowców to był to czas pełen wyzwań. Wspólnie z ośrodkami pomocy społecznej musieliśmy zmierzyć się z zupełnie nowymi wyzwaniami, przede wszystkim wsparciem osób na kwarantannie w codziennych sprawach, zwiększeniem troski o osoby starsze oraz w grupie ryzyka. Wspólnie z nauczycielami i dyrektorami szkół mierzymy się z nauką zdalną. To między innymi konieczność zapewnienia dostępu do niezbędnego sprzętu wszystkim uczniom, podtrzymanie kontaktu z uczniami i rodzicami oraz zapewnienie ciągłości nauki wobec licznych absencji nauczycieli. Wreszcie była to praca polegająca na dostosowaniu urzędu do nowych warunków funkcjonowania. Z jednej strony umożliwienie dostępności i sprawnej obsługi mieszkańcom, z drugiej zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańcom i urzędnikom. Plus konieczność zagwarantowania ciągło-ści pracy urzędu, który musi realizować swoje zadania przez cały czas.

Co istotnego, z punktu widzenia włodarza Dzielnicy, udało się Pani zrobić w 2020 roku, a co było niemożliwe?

Paradoksalnie to był dobry rok dla Ochoty. Te wszystkie trudności nałożyły się z finalizacją kilku ważnych inwestycji, co chyba spowodowało podwójną, a może i potrójną mobilizację. Przede wszystkim po licznych perypetiach zakończyliśmy budowę Parku Zachodniego przy Al. Jerozolimskich. Mamy nowy fantastyczny teren zieleni, na który bardzo czekali mieszkańcy. Jestem szczęśliwa, że park się podoba i zbiera dobre opinie. Drugą kluczową dla nas inwestycją była przebudowa ulicy Włodarzewskiej. To była bardzo trudna budowa, ze względu na konieczność utrzymania przejezdności ulicy, wobec braku możliwości utworzenia objazdu. Jest tam również bardzo wąsko więc łatwo sobie wyobrazić jak to było uciążliwe dla mieszkańców: wiele miesięcy przeciskania się pomiędzy samochodami i maszynami z budowy. Korzystam z okazji, żeby podziękować mieszkańcom za cierpliwość i wyrozumiałość. Kolejny projekt, który udało nam się wykonać z sukcesem, to plac zabaw na Baśniowej. Plac Baśniowy to jedno z kultowych miejsc na Ochocie, które w ostatnich latach bardzo się zmienia na lepsze, także dzięki aktywności mieszkańców. Stary plac zabaw, który był tu „od zawsze” był już tak wysłużony, że na petycję

mieszkańców w sprawie remontu odpowiedziałam: zróbmy tutaj coś zupełnie nowego, plac zabaw, o jakim marzycie. Zorganizowaliśmy konsultacje społeczne, podczas których na warsztatach dzieciaki i ich rodzice sami zaprojektowali swoje wymarzone atrakcje. Cudowna projektantka Urszula Michalska przełożyła te marzenia na koncepcję i projekt placu zabaw. Potem wystarczyło już tylko znaleźć pieniądze - to rzecz jasna żart, był to najtrudniejszy etap i bez wsparcia radnych Warszawy nie byłoby na to szans. W ten sposób dzięki dobrej woli, determinacji mam i sąsiadek, które założyły grupę Kolorowa Baśniowa oraz współpracy wielu osób, mamy to! Plac zabaw na Baśniowej jest niezwykły, nie będę go opisywać, bo po prostu musicie go zobaczyć. Co się nie udało? Nie udały się wszystkie właściwe planowane przez nas wydarzenia kulturalne i imprezy, wszystko, co wiąże się ze spotkaniami mieszkańców. Jest to dla nas ważna sfera, co roku staramy się zatem zaplanować jak najwięcej koncertów i pikników. W tym roku większość z nich musieliśmy oczywiście odwołać.

Jak sytuacja epidemiologiczna zmieniła Pani sposób postrzegania rzeczywistości i wykonywania obowiązków służbowych? Jak Covid-19 wpłynął na pozostałych członków Zarządu, Radnych i pracowników Urzędu? Jak sobie radziliście w tej nowej rzeczywistości?

Wydaje mi się, że radzimy sobie nieźle. Był taki moment, że nagle rozchorowało się na Covid kilkunastu pracowników urzędu i był to trudny czas. Na szczęście dzięki wprowadzonym regułom i poczuciu odpowiedzialności nas wszystkich, sytuację udało się opanować i zatrzymać rozprzestrzenianie się choroby. Całkowicie zmieniliśmy sposób kontaktowania się, głównie za pośrednictwem aplikacji i spotkań zdalnych. Widzimy się „w realu” bardzo rzadko i tylko na zewnątrz, np. przy okazji składania wieńca lub ubierania sąsiedzkiej choinki. To niełatwe, szczególnie, że wspólne dla naszego zarządu i radnych jest przekonanie o potrzebie kontaktu i otwartości wobec mieszkańców. Cenię sobie skracanie dystansu, uczestnictwo w życiu dzielnicy. To jest obecnie bardzo ograniczone. Możemy jedynie zwiększać aktywność w intrenecie, w mediach społecznościowych, ale to oczywiście nie to samo.

Na terenie Ochoty znajdują się dziesiątki lokali gastronomicznych, sklepów, zakładów usługowych - czy w jakiś sposób władze Dzielnicy miały możliwość wesprzeć miejscowych przedsiębiorców? Pomijając słynne Tarcze, pytamy o środki nie tylko finansowe z budżetu Dzielnicy,                              ale jakiekolwiek inne wsparcie.

Oczywiście, zależy nam na tym, aby ochoccy przedsiębiorcy przetrwali ten bardzo ciężki czas. Tutaj kwestie finansowe są kluczowe i nie ma co się oszukiwać, że jest inaczej. Dlatego w większości pozytywnie rozpatrujemy wszystkie wnioski o obniżki czynszów. Do każdej sprawy podchodzimy indywidualnie, zwracamy uwagę na charakter działalności, czy może być kontynuowana, czy tez musi być całkowicie wstrzymana. To są setki spraw. Oznacza to rzecz jasna straty dla naszych dochodów, które z kolei przekładają się potem na wydatki w formie inwestycji, remontów itd. ale trudno, musimy solidarnie przeczekać tę pandemię. Pocieszający jest fakt, że dotychczas jedynie około 20 podmiotów rozwiązało umowę na najem lokali, czyli zakończyło zupełnie swoją działalność na Ochocie. Staramy się, w obrębie przepisów, które nas wiążą, być maksymalnie elastyczni. Wszyscy mamy w rodzinie i w gronie przyjaciół przedsiębiorców i doskonale rozumiemy z czym się dzisiaj mierzą.

Porażki i sukcesy składają się na nasze życie prywatne i służbowe - co uważa Pani za swoje największe osiągnięcie, a co za ewentualną porażkę w mijającym roku/ minionym roku Pani urzędowania jako Burmistrza Dzielnicy Ochoty?

 O sukcesach już wspomniałam i chociaż są według mnie znaczące, to jednak rok 2020 z całą pewnością nie zapisze się w mojej pamięci jako pasmo sukcesów. To jest gorzki rok, już sam fakt, że jesteśmy zdrowi, że mamy pracę, że nie tracimy ducha i względnego optymizmu, uważam za duże osiągnięcie. Każdego dnia myślę o tym jak zapewnić bezpieczne warunki pracy i obsługi mieszkańców w urzędzie, za co odpowiadam. Jak wyjść do naszych mieszkańców z pozytywnym przekazem, wsparciem i odpowiedzią na ich potrzeby. Zrobiliśmy badanie opinii, poświęcone samopoczuciu i potrzebom mieszkańców podczas pandemii. Wyniki tego badania właśnie analizujemy i pomogą nam one w utrzymaniu jeszcze lepszego konta-ktu pomiędzy urzędem a mieszkańcami Ochoty.

Jakie życzenia chciałaby Pani Burmistrz przekazać swoim podwładnym i mieszkańcom Dzielnicy na rok 2021?

Żeby znów było normalnie. Czekamy z nadzieją na 2021 rok, pielęgnujemy zasoby cierpliwości i odporności. Życzę nam wszystkim, abyśmy wytrwali, żebyśmy mogli liczyć na solidarność, przyjaźń, bezinteresowność. W trudnych czasach okazuje się, że one są, chociaż nieraz wydawało się, że te wartości już zanikają. Jesteśmy w tym razem, bądźmy silni, za tych którzy radzą sobie gorzej od nas, dbajmy o siebie i najbliższych, pomagajmy także nieznajomym. To zaprocentuje, gdy już wrócimy do normalnego życia, oby stało się to jak najszybciej! Pozdrawiam Państwa serdecznie i życzę duuużo zdrowia.

Katarzyna Łęgiewicz BURMISTRZ DZIELNICY OCHOTA

Rafał Miastowski BURMISTRZ DZIELNICY MOKOTÓW

Dzień Dobry Panie Burmistrzu, dziękuję za przyjęcie zaproszenia od Redakcji Informatora Mazowsza i możliwość udzielenia wywiadu. Jesteśmy jeszcze w roku 2020 - jak się okazuje bardzo trudnym roku. Jakby Pan ocenił ten mijający rok z perspektywy Włodarza największej i jednej z bogatszych dzielnic Warszawy?

Nie chwalmy dnia przed zachodem słońca, bo ten rok się jeszcze nie skończył, a wydarzyło się w nim tyle rzeczy nieprzewidzianych. Czuję się jak saper na polu minowym - jak coś już odnajdę lub zidentyfikuję, pojawia się nowa niespodzianka. Ujmując ogólnie, panuje duża niestabilność i niepewność prawna, więc nie wiadomo jak reagować ze względu na brak ułatwień w rozporządzeniach prawnych. Rok 2020 jeszcze się nie skończył, więc jeszcze bym go nie chwalił.

Jednak rzadko kto ocenia ten rok pozytywnie.

Nie chcę powiedzieć, że to był zły rok. Odbyły się wybory i mogliśmy wykorzystać swoje prawa obywatelskie. Nie mnie oceniać ich wynik, ale każdy powinien sobie odpowiedzieć, jak się wtedy zachował. Ogólnie mówiąc wakacje się udały i społeczeństwo było też zadowolone w tym okresie. Ludzie nie odczuwali większych reperkusji i niedogodności spowodowanych pandemią, która dotknęła cały świat, w tym Polskę.

Skoro to nie był taki zły rok, to co z Pana punktu widzenia, Burmistrza Dzielnicy Mokotów, udało się dobrego zrobić?

Sytuacja pandemiczna spowodo-wała, że nie można było wykonać zbyt wielu inwestycji i zdarzały się sytuacje, że wykonawcy nie byli w stanie dotrzymać terminów realizacji. Faktem jest, że wydłużył się sam proces inwestycyjny i czasami, aby „ruszyć” z inwestycją konieczne było przeprowadzenie dwóch lub trzech postępowań przetargowych. Firmy musiały, jak zawsze, brać udział w konkursach i przetargach. Nastąpiło spowolnienie w inwestycjach.

A były jakieś sytuacje, które coś zablokowały?

Muszę powiedzieć, że w niektórych sytuacjach, to brak odpowiednich środków finansowych stanowił problem, choć także w niektórych przypadkach pojawiły się nawet oszczędności. To zrozumiałe, że ze względu na większe ryzyko, nasi wykonawcy usiłowali zabezpieczać się przed podjęciem zadania. Sytuacja wyglądała inaczej niż w poprzednich latach, musieliśmy robić nowe przetargi i to nie jeden, ale czasami po dwa – trzy, aby wyłonić wykonawcę. W tym roku stało się to nagminne. Mam nadzieję, że w przyszłym roku nie wydarzy się nic gorszego i wszystko co rozpoczęte, nabierze rozpędu.

Jak wspierali Pana Członkowie Zarządu, jak się sprawdził Urząd?

Stare przysłowie mówi, że ryba psuje się od głowy, więc staraliśmy się swoim przykładem pokazywać zgrany zespół. Jako Zarząd staraliśmy się, aby wydziały, za które odpowiadamy, jak najmniej odczuwały zewnętrzne zawirowania w organizacji pracy urzędu. Czy to naczelnicy czy pracownicy, wszyscy w pełni zro-zumieli sytuację i wszyscy się do tego dostosowali.

Na Państwa terenie znajduje się mnóstwo lokali gastronomicznych i zakładów usługowych – ich właściciele mają ciężko. Czy Państwo, jako Dzielnica, byliście w stanie dać od siebie jakieś dodatkowe wsparcie tym przedsiębiorcą, wprowadzić jakieś ułatwienia, udzielić wskazówek, nie mówiąc już o pieniądzach?

Warszawa jest jednym organizmem, który musi pracować we wszystkich 18 dzielnicach, aby nie nastąpiła dysproporcja w traktowaniu podmiotów gospodarczych. Mówiąc w imieniu urzędu i pomijając działa-nie państwa, staraliśmy się oferować wsparcie i ułatwić poszukiwanie rozwiązań dla przedsiębiorców, jeśli się do nas zgłaszali. W przypadku lokali komunalnych, ZGN wychodził do swoich najemców z różnymi formami wsparcia, na przykład obniżka czynszu. Zachęcamy również do korzystania z programów okołomiejskich i ogólnopaństwowych - tutaj służymy swoim doświadczeniem i pomocą w wypełnianiu dokumentów. Jest również nowy program „Mediacja i porozumienie”.

Czy miał Pan taki osobisty sukces, o którym może Pan powiedzieć z pełną odpowiedzialnością, to wyłącznie moja zasługa, to ja zarobiłem, to mój sukces?

Jestem przede wszystkim menadże-rem, więc wspieram swoją załogę i urząd, bo to jest również podstawa mojego, naszego, wspólnego sukcesu. Trochę już pracuję w samorządzie i odzwyczaiłam się od określenia „Ja Słońce”, to już nie ten etap. Moje lata pracy, wcześniej w harcerstwie czy teraz w samorządzie, odzwyczaiły mnie od myślenia, że można zrobić coś samemu. Parafrazując przysłowie, sukces może mieć wielu ojców, ale porażka tylko jedną matkę - i to się nie zmienia. Żadna z przywar i wad ludzkich nie jest mi obca. W pracy zawodowej nie mogę sobie wmawiać, że to wyłącznie burmistrz Miastowski coś zrobił, Miastowski tylko to… firmuje. Pracuje na to, cały zespół. Nie chciałbym, żeby coś było identyfikowane np. ten most czy drogę zbudował Miastowski. Zawsze będę powtarzał, to jest praca zespołowa – sam, to możesz rano wstać i pójść do pracy.

Od kilkunastu lat jest Pan honorowym dawcą krwi. Oddana krew staje się darem życia. Co sprawiło, że stał się Pan jednym z tych wyjątkowych ludzi w tym zacnym gronie?

Jestem anonimowym dawcą krwi i oddaję ją sukcesywnie nie zastanawiając się, komu ratuję życie. Moja przygoda rozpoczęła się od tego, że mój chrześniak potrzebował krwi. Bycie dawcą trwa ponad 20 lat, ponad 50 litrów na liczniku. Jestem tam anonimowym człowiekiem i staram się nie wyróżniać przy uroczystościach. Zacząłem od potrzeby, która pojawiła się w rodzinie i tak już potem zostało. Mam nadzieję nadal tak zostanie, póki jest zdrowie. Na razie zdrowie dopisuje – odpukać.

Jakie życzenia przekazałby Pan mieszkańcom i swoim podwładnym na ten najbliższy okres jakim są Święta Bożego Narodzenia i Nowy Rok 2021?

Przede wszystkim zdrowia, życzliwości i… ciut więcej szczęścia, bo szczęście zawsze jest potrzebne. Życzę też spokoju na każdy dzień nowego roku i aby nas już tak nie zaskakiwał.

*Absolwent Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości i Zarządzania im. Leona Koźmińskiego, Collegium Humanum Szkoły Głównej Menadżerskiej oraz Akademii Wychowania Fizycznego Józefa Piłsudskiego w Warszawie. Doświadczony samorządowiec. W latach 2006– 2008 pełnił funkcję członka Zarządu Dzielnicy Bielany, a od stycznia 2008 r. burmistrza dzielnicy Wilanów. W latach 2010–2015 był burmistrzem dzielnicy Bielany, następnie w latach 2015-2018 zastępcą burmistrza dzielnicy Ursynów. Były członek organizacji harcerskiej. Honorowy Dawca Krwi. Wolny czas lubi spędzać aktywnie. Burmistrz dzielnicy Mokotów od 27 listopada 2018 r.

Rafał Miastowski BURMISTRZ DZIELNICY MOKOTÓW

Rząd chce odebrać samorządom dotacje z Unii Europejskiej

Do Marszałka Województwa Mazowieckiego 18 listopada trafiło pismo Ministra Finansów, Funduszy i Polityki Regionalnej, z którego jasno wynika, że rządzący zamierzają pozbawić niektóre samorządy funduszy europejskich. To krzywdząca decyzja, szczególnie dla zwykłych mieszkańców.

Dzisiaj rząd chce Warszawę i całą metropolię, czyli ponad 3 mln mieszkańców, odciąć od funduszy europejskich ze względów czysto politycznych. W naszej ocenie jest to kolejny krok do podziału Mazowsza, któremu sprzeciwia się większość samorządów z obszaru metropolii warszawskiej. Tradycyjnie już, niestety, nie skonsultowano tej decyzji z władzami samorządowymi – mówi Rafał Trzaskowski, prezydent m.st. Warszawy.

Zaproponowane przez Ministra Finansów, Funduszy i Polityki Regionalnej rozwiązanie, nieprzewidujące środków dla naszego regionu jest radykalną zmianą w stosunku do dotychczas sprawdzonych od wielu lat rozwiązań, które stanowią dziś o sukcesie wykorzystywania funduszy europejskich na Mazowszu oraz stwarza zagrożenie zaprzepaszczenia wypracowanego przez ten czas potencjału instytucjonalnego.

Propozycja Ministra oznacza zmarnotrawienie wielu miesięcy prac, poświęconych na przygotowanie projektu Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Mazowieckiego na lata 2021-2027 przez Urząd Marszałkowski Województwa Mazowieckiego w Warszawie w czynnej współpracy m.in. ze stolicą.

Brak funduszy z Unii na lata 2021-2027 pozbawia jednocześnie samorządy możliwości realizacji w ramach programu regionalnego kluczowych projektów finansowanych z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego - chociażby takich jak rozwój tras rowerowych, budowa parkingów P+R, modernizacja placówek ochrony zdrowia, renowacja obiektów zabytkowych, muzeów czy też rewitalizacja zdegradowanej tkanki miejskiej. Nie będzie też możliwe finansowanie działań tak ważnych jak inwestycje poprawiające jakość powietrza – podkreślił prezydent Trzaskowski.

Ponadto uniemożliwione zostanie korzystanie z Europejskiego Funduszu Społecznego Plus m.in. w zakresie poprawy dostępności usług zdrowotnych, wsparcia dla przedszkoli, szkół i uczniów, osób dorosłych, które chcą podnieść swoje kwalifikacje i kompetencje lub przekwalifikować się, osób starszych, z niepełnosprawnością, bezrobotnych, biernych zawodowo, w tym należących do grup zagrożonych ubóstwem lub wykluczeniem społecznym, a także pracodawców i ich pracowników oraz całego sektora ekonomii społecznej.

Już w marcu 2019 roku przedstawialiśmy wspólne, oficjalne stanowisko w sprawie jednego programu operacyjnego dla Województwa Mazowieckiego, z dwoma komponentami finansowymi – dla RWS oraz pozostałej części Mazowsza (NUTS 2 Mazowieckiego regionalnego), z dodatkowym udziałem części alokacji w programach krajowych, zaś w lutym br. skierowaliśmy pismo na ręce Pani Małgorzaty Jarosińskiej-Jedynak, ówczesnej Minister Funduszy i Polityki Regionalnej, powtarzające te postulaty.

Tymczasem prace grup roboczych, dotyczące programów krajowych, odbywają się bez udziału najbardziej zainteresowanych, czyli samorządów lokalnych. Ta radykalna zmiana podejścia do programowania środków dla województwa mazowieckiego spowoduje także bardzo istotne opóźnienia w rozpoczęciu wykorzystywania środków w perspektywie finansowej 2021-2027.

Tymczasem dzięki dotychczasowej współpracy Samorządu Województwa Mazowieckiego oraz m.st. Warszawy i gmin porozumienia metropolitalnego (tzw. Warszawskiego Obszaru Funkcjonalnego), od 2014 roku udało się zdobyć finansowanie dla m.in. 470 kilometrów tras rowerowych, 65 parkingów przesiadkowych z ponad 6200 miejscami postojowymi oraz prawie 2000 nowych miejsc opieki nad dziećmi do lat 3. Łącznie udało się dofinansować 151 projektów o wartości dofinansowania 682,5 mln zł. Łączna wartość tych projektów to blisko 1,1 mld zł. Wszystkie te osiągnięcia dowodzą, że współpraca w metropolii warszawskiej działa skutecznie już od wielu lat. Warto podkreślić, iż w najbliższej perspektywie finansowej liczba gmin w ramach obszaru funkcjonalnego wzrosłaby (cały region NUTS 2), a więc i ww. środki ulegną zwiększeniu.

W kontekście powyższych argumentów postulujemy o:

  1. zaprogramowanie środków dla RWS - zarówno na poziomie regionalnym, jak i poziomie centralnym, w ramach programów współfinansowanych ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego i Europejskiego Funduszu Społecznego Plus, celem objęcia wsparciem UE możliwie szerokiego zakresu tematycznego;
  2. umożliwienie realizacji inwestycji na obszarze RWS ze środków Funduszu Spójności w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko (PO IŚ), w tym kluczowych projektów z zakresu transportu, w tym w szczególności mobilności miejskiej (metro, kolej regionalna i metropolitalna, trasy tramwajowe, autobusy niskoemisyjne, i in.) oraz poprawy jakości środowiska;
  3. wynegocjowanie na poziomie instytucji UE dodatkowego, dedykowanego indywidualnie wsparcia dla metropolii warszawskiej, tj. przydzielenie dodatkowych środków dla Regionu Warszawskiego Stołecznego (na zasadach analogicznych jak w pozycji Dodatkowe przepisy w Załączniku VII do Rozporządzenia 1303/2013 z dnia 17 grudnia 2013 r.) z uwagi na istotnie niekorzystną zmianę wysokości i warunków wsparcia dla tego regionu w stosunku do okresu programowania 2014-2020;
  4. odpowiednie wykorzystanie tzw. mechanizmu elastyczności, tj. przesunięcie środków w wysokości 2,5 mld zł do Regionu Warszawskiego Stołecznego;
  5. wprowadzenie szerokiego zastosowania dodatkowego współfinansowania z budżetu państwa w modelach finansowania projektów jednostek samorządu terytorialnego, kompensującego spadek intensywności wsparcia UE.



    Karolina Gałecka
    rzecznik prasowy
    Urzędu m.st. Warszawy
Rząd chce odebrać samorządom dotacje z Unii Europejskiej

"Wszystko Co Najważniejsze"

Prezes PAP: wystarczy wyłapywać fake news i nie podawać ich dalej, by powstrzymać infodemię

Każdego dnia jesteśmy zalewani wiadomościami o koronawirusie, również fałszywymi. Według WHO wystarczy wyłapywać fake news i nie podawać ich dalej, by powstrzymać tę infodemię – napisał we "Wszystko Co Najważniejsze" prezes PAP Wojciech Surmacz.

Surmacz w artykule "7 kroków do zdrowej informacji. Jak odnaleźć prawdę w epoce COVID-19?" opublikowanym w internetowym magazynie opinii "Wszystko Co Najważniejsze" ("WCN") zwraca uwagę, że globalna fala COVID-19 spowodowała, że "toniemy w gigantycznym zalewie informacji o koronawirusie, również tych fałszywych". "To zjawisko, zupełnie nowe w przestrzeni medialnej, określane jest przez WHO mianem infodemii" - podkreślił.

    "Na naszych oczach rodzi się nowa dziedzina nauki. To nauka o sposobach zarządzania falami informacji. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) nazywa tę dziedzinę infodemiologią" - tłumaczy prezes PAP i przekonuje, że warto się tym zjawiskiem zainteresować, "bo dzisiaj wszyscy chcemy wiedzieć coraz więcej; szczególnie o koronawirusie".

    "Ale to właśnie ta nieodparta chęć, wręcz pogoń za wiedzą powoduje, że sami zapędzamy się w kozi róg. Przestajemy odróżniać informację złą od dobrej, prawdziwą od fałszywej, zdrową od chorej" - przekonuje.

Zwraca uwagę, że "najpopularniejszą formą pozyskiwania wiedzy jest dziś wyszukiwanie i udostępnianie informacji w sieci", "najczęściej w serwisach społecznościowych, ale też za pomocą komunikatorów, krótkich wiadomości tekstowych (SMS) czy poczty elektronicznej".

Prezes PAP wyjaśnił, że w celu "sprawnego zarządzania" informacjami WHO opracowała krótki podręcznik, "coś na kształt instrukcji obsługi informacji".

    "Zawiera on siedem kroków do rozumnego, umiejętnego poruszania się w świecie wiadomości na temat COVID-19" - wyjaśnił Surmacz, dodając, że "chyba każdy by chciał sam, odpowiedzialnie decydować, komu zaufać i jakie informacje uznać za wiarygodne".

    "Zawsze oceniaj wiarygodność źródła informacji. Stosuj zasadę ograniczonego zaufania nawet wobec znajomych czy rodziny. Ich też ktoś może wprowadzać w błąd" - opisał pierwszy krok w badaniu wiarygodności informacji prezes PAP.

    "Wyjdź poza nagłówki. Informacja nie jest tylko tytułem. Przeczytaj, posłuchaj, obejrzyj całość publikacji, która do Ciebie dotarła" - dodał Surmacz.

Jako trzeci krok zalecił identyfikację autora: "znajdź go w sieci, zapytaj znajomych. Może się okazać, że taka osoba w ogóle nie istnieje".

Czwartym elementem oceny wiarygodności jest sprawdzenie daty publikacji informacji. "Najlepiej, żeby była aktualna. Szczególnie w dobie pandemii COVID-19, gdy sytuacja zmienia się bardzo dynamicznie" - podkreślił autor.

    "Zbadaj fakty, na których opiera się treść informacji. Wypowiedzi, infografiki, zdjęcia, wideo – to wszystko można zweryfikować za pomocą narzędzi dostępnych w internecie" - dodał Surmacz.

"Sprawdź swoje uprzedzenia. Krótko mówiąc, gdy trafia do Ciebie wiadomość, postaraj się poskromić emocje. One są zawsze złym doradcą" - przypomniał w piątym punkcie "instrukcji".

Siódmym zaleceniem prezesa PAP, jest "zwrócenie się do zawodowców". "Jeśli masz wątpliwości, zawsze możesz się nimi podzielić z instytucjami, które profesjonalnie zajmują się weryfikacją informacji" - wyjaśnił.

Przypomniał, że "na obalaniu dezinformacji skupiły się też agencje informacyjne, m.in. Associated Press, Reuters czy AFP". "W Polsce tego typu działalność prowadzi Polska Agencja Prasowa (PAP), która uruchomiła specjalny projekt #FakeHunter" - napisał.

    "Zaglądaj tam, zanim podasz dalej niepewną informację. Jeśli nie znajdziesz gotowej odpowiedzi, to zawsze lepiej zapytać zawodowca i chwilę poczekać niż nakręcać… infodemię" - podsumował Surmacz.

Cały artykuł: undefined

Źródło informacji: PAP

Fot. PAP/Marcin Obara

"Wszystko Co Najważniejsze"

Samorządowcy Koalicji Obywatelskiej na Woli poparli Strajk Kobiet

w imieniu Klubu Radnych Koalicji Obywatelskiej przesyłam informację na temat wsparcia Kobiet przez wolskich samorządowców.

Samorządowcy Koalicji Obywatelskiej na Woli poparli Strajk Kobiet

Klub radnych Koalicji Obywatelskiej w dzielnicowej radzie Woli przyjął stanowisko,

w którym wyraża swoje wsparcie dla strajkujących kobiet, krytykuje wykorzystywanie

i upartyjnianie instytucji państwowych i wzywa rząd do zapewnienia zapisanego

w Konstytucji prawa do wolności sumienia i zaprzestania szkalowania protestujących.

Klub radnych Koalicji Obywatelskiej w radzie dzielnicy Wola przyjął jednogłośnie stanowisko w sprawie wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Zdaniem radnych wykorzystywanie wykluczających społeczny dialog dróg do ograniczenia praw obywatelskich w obliczu pandemii nie powinno mieć miejsca.

– Wyrok Trybunału Julii Przyłębskiej dotyczy wszystkich kobiet w Polsce. Dotyczy też bezpośrednio mieszkanek Woli. Co było i jest widoczne podczas licznych i głośnych protestów w Dzielnicy. Jako radni nie mogliśmy  przejść obok tego obojętnie. Zależy nam na tym, aby Mieszkanki Dzielnicy miały świadomość, że na nas, samorządowców zawsze mogą liczyć.  Warszawa jest Kobietą, Rewolucja jest Kobietą i Wola jest Kobietą– mówi Urszula Kęcik-Staniszewska, wiceprzewodnicząca Rady Dzielnicy, inicjatorka stanowiska.

Wtóruje jej klubowa koleżanka – W takiej sytuacji ludzie na całym świecie powinni się otaczać wzajemną opieką i troską, tymczasem rządzący w Polsce fundują gwałt na wolności kobiet, kradną i odbierają im prawo wyboru – mówi Joanna Tracz - Łaptaszyńska, radna Dzielnicy Wola. – Rządzący forsując skrajnie prawicowe, sadystyczne poglądy zmuszają ludzi do protestu. Do protestu, który może ich kosztować życie – denerwuje się radna.

 

Kobiety mają też wsparcie kolegów z klubu. – Władza, zamiast rozwiązywać problemy przepełnionych szpitali czy brakiem respiratorów dla chorych zajmuje się odbieraniem prawa wyboru rodzinom. – mówi Kamil Giemza, przewodniczący klubu KO na Woli.

-  Tak drażliwe społecznie sprawy powinny być procedowane w Sejmie i poprzedzać je powinna debata publiczna, a nie przepychane bocznymi drzwiami przez trybunał Julii Przyłębskiej, "towarzyskiego odkrycia" wicepremiera Kaczyńskiego. – dodaje Adam Matusik Radny Klubu KO.

Samorządowcy zwracają też uwagę, że władza nie ogranicza się tylko do pozbawiania praw kobiet, ale także próbuje przesunąć odpowiedzialność za własną nieudolność w walce z pandemią. – Podejmowane są próby obwiniania protestujących o wzrost zakażeń, chociaż od marca rząd nie zrobił nic, by można było powstrzymać transmisję wirusa, albo przynajmniej rzetelnie ją śledzić. – mówi Ewa Statkiewicz, przewodnicząca Rady dzielnicy Wola

Ula Kęcik Staniszewska

Inicjatorka stanowiska i członkini klubu KO 

Samorządowcy Koalicji Obywatelskiej na Woli poparli Strajk Kobiet

Wojciech Roszkowski: gdzie jest Polska?

W pytaniu tym nie chodzi oczywiście o zlokalizowanie Polski na mapie świata. Zakładam bowiem, że czytelnik to potrafi. Chodzi o to, w jakiej sytuacji międzynarodowej i z jakim kapitałem Polska uczestniczy w grze narodów. Gra owa nie przypomina zawodów sportowych. Jej stawka jest znacznie wyższa niż zdobycie medalu lub odpadnięcie z rozgrywek. Jak pokazała to nasza historia, stawką w tej grze może być życie państwa i jego obywateli.

Istnieje w każdej chwili pewien potencjał możliwości państwa, który jego sternicy wykorzystują w pełni, ponad stan lub poniżej tego stanu. Na ten stan rzeczy składa się potencjał gospodarczy, bezpieczeństwo żywnościowe i energetyczne, możliwości budżetu, zdolność do obrony swego terytorium, świadomość społeczna, w tym szczególnie poziom poczucia godności własnej i zgody narodowej, a także możliwości oraz lokalizacja przeciwników i sojuszników. Podstawą wykorzystania możliwości jest ich dobre rozeznanie. Można swe siły przecenić, ale można też ich nie docenić. Można siły przeciwników i sojuszników przecenić, ale można też ich nie docenić. Optymalne wykorzystanie własnych możliwości musi więc opierać się na realnej i miarodajnej ich ocenie przez decydentów. Gra ponad stan może się w skali kraju skończyć fatalnie, choć nie można zapominać, że rezygnacja z takiej gry nie musi kraju uratować. Mieliśmy tego przykład w 1939 roku, gdy totalitarni sąsiedzi Polskę zlikwidowali, gdyż dysponowali i tak wielokrotnie większymi możliwościami.

Cóż jednak powiedzieć o politykach, którzy grają poniżej możliwości, ba, którzy te możliwości zaniżają, oddając swoje zasoby w ręce przeciwników lub wątpliwych sojuszników, godząc w życie rodzinne i uprawiając „pedagogikę wstydu”? W dobie złej koniunktury z czasów „resetu” prezydenta Baracka Obamy możliwości bardziej asertywnego działania polskiej dyplomacji było mniejsze, choć trudno usprawiedliwić ówczesne chaotyczne rzucanie się między twardą ścianą Rosji i wyłożoną aksamitem ścianą Unii Europejskiej. Dziś sytuacja się zmieniła i szanse wykorzystania polskich możliwości mogą być większe.

Myśląc o wykorzystaniu tych możliwości trzeba trzeźwo spojrzeć na stosunek potencjału demograficznego i ekonomicznego Polski w stosunku do sąsiadów, a także na zmiany tego stosunku, na układ sił między wielkimi graczami na arenie międzynarodowej, a także na spójność wewnętrzną Polski. Jeśli idzie o proporcje w potencjale demograficznym, to mamy spore problemy ze spadkiem liczby ludności, a więc konieczna jest intensywna polityka prorodzinna. Pod względem potencjału ekonomicznego gonimy Europę i świat, choć dystans jest nadal spory. Polskie uczestnictwo w NATO daje nam formalne gwarancje bezpieczeństwa wojskowego, a polityka energetyczna obecnego rządu uniezależniła Polskę od monopolu rosyjskiego. Pod względem militarnym i energetycznym uzależniliśmy się jednak od polityki amerykańskiej. W globalnej rozgrywce USA, Polska zyskała pewną rolę za administracji republikańskiej, ale wiele będzie pod tym względem zależało od wyniku nadchodzących wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych. Pisząc te słowa, tego wyniku jeszcze nie znam.

Coraz więcej problemów stwarzają nam nasi partnerzy z Unii Europejskiej. Nie umiejąc rozwiązać jej problemów demograficznych, politycznych i ekonomicznych, przywódcy Unii zajmują się problemami pozornymi i lokalizują te problemy w Polsce. Unijne roszczenia do ochrony praworządności w Polsce są jednak absurdalne, a w przypadku ich uwzględnienia, Polska grzęzła by nadal w bezwładzie i ograniczaniu suwerenności. Jeśli więc pytamy o zwrot w kierunku europejskim, to trzeba sobie jasno powiedzieć, co dziś oznacza Europa, w jakim kierunku się ona sama posuwa oraz czy ten kierunek jest dla Polski korzystny. Przeprowadzenie wnikliwego bilansu korzyści i start polskiego uczestnictwa w Unii Europejskiej (także uwzględniającego korzyści z unii celnej!) staje się potrzebą chwili.

Realizowanie polskiej racji stanu, o której była mowa powyżej wymaga: po pierwsze, uznania, że taka racja istnieje, a po drugie, porzucenia działań anarchizujących życie w Polsce i osłabiania jej potencjału. Jeśli myślimy o sytuacji wewnętrznej Polski, to podłoże nieporozumień, konfliktów i słabości Polski składa się z trzech poziomów: bezmyślności, przyziemności i minimalizmu. Dwa pierwsze zjawiska dobrze ilustruje żartobliwy napis na t-shirtach: „Nie wiem, nie orientuję się, zarobiony jestem”. Jeśli jednak wziąć ten napis na poważnie, to mamy tu niewiedzę i zaabsorbowanie codziennością. Pół biedy, jeśli ktoś przyznaje, że czegoś nie wie. Wiedzieć co się wie, a czego się nie wie, to połowa sukcesu. Ktoś taki zawsze może się dowiedzieć. Gorzej jeśli ktoś nie wiedząc o czym mówi, upiera się przy swojej rzekomej racji. Połączenie niewiedzy z pychą to bariera nie do pokonania. Przyziemność jest tylko pozornie postawą racjonalną. Jeśli ktoś powiada: „i cóż ja na to mogę poradzić?” lub na pytanie o dobro wspólne lub rację stanu mówi: „mam swoje problemy”, to uczciwe rzecz biorąc nie powinien wypowiadać się w sprawach publicznych. Bardzo szkoda, że spora część naszych współobywateli jest bezmyślna lub przyziemna. Być może dla dobra „sprawy polskiej” można by część z nich pozyskać przez doinformowanie lub uświadomienie wagi spraw publicznych. Innych lepiej nie słuchać.

Natomiast największy bodaj problem mamy z osobami zorientowanymi, ale wyznającymi narodowy maksymalizm lub minimalizm. Nie da się ukryć, że my, Polacy, mamy problem z właściwą miarą swoich ambicji narodowych. Z jednej strony mamy sny o potędze, z drugiej pamięć o klęskach. Na zdrowy rozum wiemy, że w naszym położeniu geopolitycznym trudno jest stanąć na własne nogi. Znamy ten problem od XVIII wieku, wiemy jak skończyła Konstytucja 3 Maja, jakie skutki przyniosły powstania narodowe lub II wojna światowa. Czy mamy jednak ulegać manii wielkości? Czy dobrym rozwiązaniem jest czołganie się u nóg wielkich tego świata? Czy nie mamy szukać szans na podreperowanie pozycji Polski w świecie takim, jaki on jest, czy mamy z góry wmawiać sobie, że się nie uda? Przecież od małych nawet sukcesów na tej drodze zależy nasze wspólne bezpieczeństwo.

prof. dr hab Wojciech Roszkowski

Data publikacji 26.10.2020, 15:39
Źródło informacji Instytut Jagielloński
Zastrzeżenie Za materiał opublikowany w serwisie PAP MediaRoom odpowiedzialność ponosi – z zastrzeżeniem postanowień art. 42 ust. 2 ustawy prawo prasowe – jego nadawca, wskazany każdorazowo jako „źródło informacji”. Informacje podpisane źródłem „PAP content” są opracowywane przez dziennikarzy PAP we współpracy z firmami lub instytucjami – w ramach umów na obsługę medialną. Wszystkie materiały opublikowane w serwisie PAP MediaRoom mogą być bezpłatnie wykorzystywane przez media.

Źródło informacji: Instytut Jagielloński

Wojciech Roszkowski: gdzie jest Polska?

Izrael/ Parlament przyjął prawo pozwalające rządowi ograniczać protesty

Izraelski parlament uchwalił w środę prawo pozwalające rządowi ograniczać protesty podczas obowiązującej w kraju kwarantanny - poinformowała agencja AP dodając, że jest to powszechnie postrzegane jako próba stłumienia protestów przeciwko premierowi.

Nowe prawo pozwala rządowi na ogłoszenie trwającego tydzień stanu wyjątkowego, jeżeli uzna on, że wymaga tego sytuacja epidemiczna związana z epidemią koronawirusa. W tym okresie rząd mógłby zakazać obywatelom udziału w zgromadzeniach, w tym w protestach, odbywających się dalej niż kilometr od miejsca zamieszkania - relacjonuje agencja.

Przepis jest powszechnie postrzegany jako próba stłumienia protestów przeciwko premierowi Benjaminowi Netanjahu, które od ponad dwóch miesięcy co tydzień przyciągają pod jego rezydencję w Jerozolimie tysiące demonstrantów - pisze AP.

Domagają się oni rezygnacji premiera ze stanowiska w związku z toczącym się przeciwko niemu procesem o korupcję. Oskarżają go również o złe zarządzanie krajem podczas epidemii.

Netanjahu oświadczył, że protesty muszą się zakończyć z powodu zagrożenia zdrowia publicznego.

Izraelski premier jest oskarżony o korupcję, defraudację i nadużycie zaufania. Jego proces rozpoczął się pod koniec maja, grozi mu do 10 lat więzienia. Netanjahu zaprzecza wszystkim oskarżeniom, zarzucając mediom i organom ścigania zorganizowany atak na swoją osobę.

W całym Izraelu od 18 września obowiązuje ogólnonarodowa kwarantanna, mająca powstrzymać rozprzestrzenianie się koronawirusa. Zamknięte są szkoły, restauracje, centra handlowe i setki przedsiębiorstw. Ograniczenia pierwotnie miały obowiązywać do 11 października, ale władze zapowiadają, że zostaną przedłużone z powodu rosnącej liczby infekcji - pisze AP.

Od początku pandemii wirusem SARS-CoV-2 w Izraelu zakaziło się ponad 235 tys. osób, z których ponad 1,5 tys. zmarło - wynika z danych ministerstwa zdrowia. W kraju notuje się jedną z najwyższych na świecie liczbę nowych infekcji w przeliczeniu na 100 tys. mieszkańców.(PAP)

adj/ akl/

foto:ABIR SULTAN /PAP/EPA

Izrael/ Parlament przyjął prawo pozwalające rządowi ograniczać protesty

Kąśliwe, ostre pióro spotkało się z ogromnym zainteresowaniem czytelników, bo ludzie potrzebują bezkompromisowych gazet redagowanych przez niepokornych dziennikarzy. Informator Mazowsza, którego Wydawcą jest firma GR, nie zostawiało suchej nitki na tych, którzy szkodzili lokalnej społeczności. Mocne środki wyrazu i jednoznaczne tezy, szybko stały się znakiem rozpoznawczym gazety.
Naszym hasłem reklamowym jest : „My postaramy się dowieść prawdy”.